Taras w Mandali

taras w mandali  taras w mandali 2

Po przyjeździe do Mandali pierwsze kroki kieruję na taras – to serce tego miejsca. Ogromny, drewniany, z panoramą na szczyty Beskidów, w tym na Babią Górę i Pilsko. Wdycham powietrze, słucham ptaków, nasycam się widokiem i dopiero czuję, że miasto zostało gdzieś hen, poza mną. Kładę się na deskach i oddycham po podróży. Zamykam oczy i odpoczywam. Nic nie muszę, nigdzie się nie spieszę, donikąd nie zmierzam – jestem u siebie – w sercu wszechświata. Jestem jego częścią. Słońce jest tu przez cały ranek i chwilę po południu, potem przechodzi na drugą stronę domu. Sjesta po obiedzie to stały punkt dnia na tarasie. Plaża po obiedzie na deskach tarasu to chyba tu standard wpisany w cenę. Po południu przechodzę na łąkę nieopodal, po drugiej stronie. Szukam brzóz i głębokiej trawy i jestem w niebie.
Nie zapominam o jodze – duża sala z dwoma kominkami daje wspaniałe miejsce na praktykę z widokiem.
A jak do tego gotuję Małgosia to niebo mam w gębie.
Mandala czerwcowa – już się nie mogę doczekać:)